05 stycznia 2015

spęd vol. 1

ale bida, jak to mawiać zwykła moja babcia. bida z nyndzą. najlepszym sposobem na biedę jest jej pogłębienie, poprzez zaplanowanie wydatków na najbliższych dwanaście miesięcy! (dla niezorientowanych: rok). lubię pogłębiać moją bidę, to takie oczyszczające.

pierwsza tegoroczna edycja pogłębiania biedy tyczy się biegania. a dokładnie - komu dam pieniądze za wytyczenie taśmą trasy po której już milion razy biegłam, kubeczek przeterminowanego izotonika i za dużą koszulkę. w czternastym wzięłam udział w jednym takim zorganizowanym spędzie biegaczy. średnio mi się podobało szczerze mówiąc i na kilka miesięcy wyleczyłam się z potrzeby biegania w stadzie (epizody z night runnersami się nie liczą!) ale teraz czuję, że mam moc w kopytkach i odpowiednie nastawienie (for fun) dlatego też może być git. poza tym trzeba inwestować w siebie, nie?

mam już na oku kilka 10k - opcja finansowo osiągalna, biegowo ambitna, ale jak najbardziej wykonalna przy spięciu pośladów. odrobinę gorzej biegowo z kolejną opcją (bo finansowo jeden kij - za taśmę i tak liczą od łebka jakby chcieli pół Polski nią obwiązać czy to na 5k czy maratonie). w tym roku chcę otóż bowiem przebiec półmaraton. a właściwie: chcę przebiec 22 kilometry i przeżyć, najlepiej jednocześnie. i może też niekoniecznie "przebiec" - dopuszczam opcje "doczołgania się" i "dopełznięcia". ważne żeby się przemieszczać w miarę samodzielnie. fajną okazją do tego byłby właśnie jakiś półmaraton (dużo upoconych i naendorfinowanych ludzi, pamiątkowa koszulka i medal!). póki co dumam nad Wrocławiem i Krakowem. 1:0 dla Wrocławia, bo bieganie po Krakowie już mnie znudziło; wyrównuje Kraków, bo jest w paździu i na bank się przygotuję, a Wrocław w czerwcu i może być różnie. na chwilę obecną jednak 2:1 dla Krakowa, bo w Kraku mam potencjalnie gdzie kimać. czasu jeszcze trochę jest, może się zdecyduję.

a jak nie zdecyduję/bida sięgnie niepogłębialnych granic to zawsze pozostaje opcja pt. "biegam sama za darmoszkę bo jestem kobietą niezależną" z obowiązkowym rzuceniem skrinem z endzia w twarz ludziom na fejsie. fejm się zgadza, hajs na plus - genjush.