26 grudnia 2014

sugar

jestem trochę upośledzona życiowo, ale dzisiaj to już przegięłam. nienawidzę czytać żadnych for(ów) internetowych (oprócz lexa oczywiście z jego kwiatkami pod postacią "miss i mister wydziału" albo shitstormów w związku z aferami na egzaminach czy wykładach - mogłabym czytać godzinami), bo zazwyczaj kontent merytoryczny oscyluje w granicach 5% wszystkich postów a reszta to idiotyczne pitolenie. dzisiaj jednak coś mnie przytępiło totalnie i siedzę szóstą godzinę czytając na forumprawne temat o 52 stronach o konkursie na asystenta sędziego. w sumie fajnie tak poczytać i poprawić/popsuć sobie humor (większość tych ludzi nie potrafi czytać ze zrozumieniem - radość, że marne szanse że asystentem ktoś z nich zostanie, rozpacz, gdy mimo to asystentem ktoś z nich zostanie), ale no dżiiiiz, ileż można... tym bardziej, że póki co niczego sensownego się nie dowiedziałam.

i tak w ogóle to stęskniłam się za szalonym wkuwaniem kodeksów.