29 grudnia 2014

part 1

wkurza mnie, gdy człowiek z którym uskuteczniam niezobowiązującą konwersację przez internet na moje "sorry za zwiechę, ale się zaczytałam" odpisuje "ok to nie przeszkadzam". pierwsze primo - gdyby konwersacja z kimś przeszkadzała mi w czymkolwiek, to bym nie konwersowała, proste. drugie primo - samo klepanie w komputer gadając z kimś to tak śmierdząca strata czasu, że nie potrafię nie robić wtedy jeszcze czegoś, nie mając wyrzutów sumienia. lubię na przykład czytać, uczyć się albo oglądać film i z kimś pisać. dla mnie bomba, nie nudzę się, coś się dzieje, stała czujność itd, itp. nie rozumiem więc jak ktoś może czuć się urażony tym, że nie poświęcam konwersacji z nim 100% uwagi, skoro w takiej sytuacji moje 100% uwagi w bardzo krótkim czasie się znudzi i postanowi robić coś innego. nie kumam.

anyways, dzisiejsze "dzisiaj" jest dobrym "dzisiaj" - obkupiłam się pierdołami, które z radością wtarłam w swą facjatę i czuję się fabulous. zaopatrzyłam się również w zapas herbaty, więc przez najbliższe dwa dni mam co pić. o i czerwony sweterek kupiłam sobie w lidlu. pełnia szczęścia. absolutnie nic nie jest w stanie zepsuć mi tego dnia. nic. nawet zakwasy, przez które nie mogę kichać ani kaszleć, bo mnie aż boli w łydkach.

~ n i c ~