28 grudnia 2014

jogaa

joga zaliczona! zapewne ostatnia w tym roku, bo już czuję, że zakwasy trzymać będą mnie do końca roku (jak to brzmi...). ale czuję się fantastycznie, mimo że przez niećwiczenie moje ciało cofnęło się do ery przedjogicznej. to straszne, ale nawet na pierwszych zajęciach jogi półtorej roku temu nie miałam takich problemów, np. z trikonasaną, jak dzisiaj. koszmar jednym słowem. ale już ze staniem na głowie nie miałam problemów, nawet ściana nie była mi potrzebna joł!

jest git.

Update z dnia następnego: jestem jednym, wielkin zakwasem.