Dzisiaj niespodziewanie w połowie jogi okazało się, że w ramach surya namaskara umiem zrobić sensowną chaturangę (to na zdjęciu to nie chaturanga, tylko luźna wariacja na temat stania na głowie, salamba sirsasana) i nawet zgrabnie przejść do kobry, bhujangasana, bez opadania na podłogę jak wieloryb! Cierpliwość i praca u, dosłownie, podstaw. Jak tak dalej pójdzie to sama będę w stanie otwierać słoiki i faceci już całkowicie przestaną być mi potrzebni. Niedobrze.
Practice and all is coming.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz